Skocz do zawartości


Zdjęcie

Visthus k. Tjotty


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 kafas

kafas

    Dorsz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 106 postów
  • MIejscowośćKielce

Napisano 27 maj 2019 - 10:26

Najwyższy czas na moją relację - wróciłem już do pionu po wyjeździe i oto poniższe wrażenia:

 

Wyprawa na dwa auta: bus 8 chłopa + przyczepa oraz nasza osobówka (we trzech).

 

Wyjazd z Kielc rano, 3-go maja w kierunku Rostocku, w Kołbaskowie spotykamy się z Kiero - organizatorem całej wyprawy, tj. Duńczykiem i jego ekipą z Leszna i okolic. Dalej jedziemy razem.

Prom z Rostocku mamy o 22:30; kajut nie braliśmy – wystarczyła drzemka w pokoju wypoczynkowym; w Trelleborgu jesteśmy rano i… jazda w drogę.

Po drodze oczywiście niezapomniane widoki, mała integracja, opowieści o morskich potworach. Atmosfera stawała się coraz bardziej koleżeńska.

Malmo - Goteborg – Oslo – Lillehamer – Trondheim – Trofors – Tjotta = razem ok. 1600 km.

Po trasie w środku nocy zaskakuje nas atak zimy: temperatura spada poniżej zera, zadymka zmienia się w zamieć śnieżną i nad ranem jedziemy (na letnich oponach!) w dziesięciocentymetrowym śniegu. Patataj, patataj, 20 km/h… Na szczęście bez przygód docieramy do Tjotty.

W Tjotcie wsiadamy na prom, pół godziny rejsu, 4 kilometry asfaltem przez otulinę Parku Narodowego Lomsdal-Visten… I już jesteśmy w Visthus. A tam - słońce i wiosna pełną gębą.

 

Baza w Visthus jest pięknie położona, czysta i kameralna. 50 metrów od domu mamy stację paliw i sklep spożywczy, w którym jest też trochę sprzętu wędkarskiego. Fileciarnia jest ok, duże zamrażarki są dostępne w jednym z budynków. Choć “duńczycy” mają też swoją w domku, który zajmują. Wyposażenie naszego apartamentu jest wystarczające do komfortowego pobytu. Oczywiście pełen węzeł sanitarny, kuchnia z pełnym wyposażeniem połączona z salonem, duży telewizor, wygodne łóżka. Normalnie wakacje ;)

Moja trójka miała do dyspozycji ok. 6-metrową łódkę z 20KM silnikiem Hondy; ekipa Duńczyka miała dwie łódki z silnikami 80KM. In minus ‘mojej’ łódki to brak echosondy (wzięliśmy swoją). Łódki chłopaków miały wszystko oprócz osęki.

Na wyposażeniu mieliśmy do dyspozycji duże, zalaminowane mapy. A oprócz tego na parterze wisiała jako fototapeta mapa batymetryczna całej okolicy w promieniu ok. 20 km. Nasi niemieccy sąsiedzi zaznaczyli nam kilka miejscówek, radą (cały czas) służył nam też Duńczyk. BTW – jego miejscówki pokrywały się z tymi niemieckimi ;)

 

Od razu po przyjeździe i szybkim rozpakowaniu się w swoich kwaterach, szybka kawa i na wodę!

 

Z racji braku doświadczenia pływaliśmy w grupie poznając wodę i korzystając z doświadczenia Duńczyka. Pierwszego dnia dostaliśmy lekcję z czytania i rozumienia tekstu: Łukasz pisał nam przed wyjazdem, że będziemy łapać płytko (5-10 metrów), miękko i delikatnym sprzętem. Ale my założyliśmy pilkery po 100 gram na plecionki 0,2-0,3 mm i kije od szczotki. No i trzeba się było przezbroić.

Na szczęście mieliśmy trochę lżejszego wyposażenia. Dorsze najchętniej atakowały czerwone i miodowe gumy z brokatem. Łowiliśmy głównie na piaskowych blatach. Przejrzystość wody w okolicach Vistenfjordu jest tak duża, że momentami łowiliśmy ryby widziane na 5 metrach, podając im przynęty pod pysk. Przednia zabawa i bardzo sportowe łapanie.

Oprócz dorsza (ok. 95%) trafiło się kilka halibutów, a z głębszej wody – zębaczy.

Wg Duńczyka ryb było mało, bo załamanie pogody (to, które złapało nas po trasie) wygoniło rybę od brzegu. Ale dla mnie i tak było to Eldorado.

Duńczyk poratował nas też kilkoma gumami i cały czas podpowiadał technikę. Dzięki temu mój syn, dla którego wyprawa była prezentem urodzinowym na 18-nastkę, był (i jest do tej pory) zachwycony Norwegią.

Już w drodze powrotnej planowaliśmy kolejną wyprawę – zresztą jak pewnie każdy z Was ;P

 

Polecam tą bazę, polecam Duńczyka, polecam przepis Duńczyka na tatara z dorsza, polecam zabierać młodych na ryby – piękne uczucie widzieć syna jak z wypiekami opowiada o męskiej wyprawie.



#2 duńczyk

duńczyk

    Turbot

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 89 postów
  • MIejscowośćleszno

Napisano 27 maj 2019 - 16:19

Witam kafas fajna relacja, no i dzięki za pochwały i że ci się spodobało miejsce, no i że zadowolony Janek pokazał wam jak się łowi, spoko gość, zresztą cała wasza mała ekipa bardzo ok. a tak apropo to na 8 sierpien mam dwa wolne miejsca właśnie tam,ciężka choroba wykluczyła jednego z kolegów a też miał jechać z synem szkoda kolesia. pozdrawiam.

Użytkownik duńczyk edytował ten post 27 maj 2019 - 16:27


#3 stefan

stefan

    Dorsz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 166 postów
  • MIejscowośćGarwolin

Napisano 28 maj 2019 - 19:56

Noclegu w trasie nie braliście?



#4 kafas

kafas

    Dorsz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 106 postów
  • MIejscowośćKielce

Napisano 29 maj 2019 - 15:27

Noclegu w trasie nie braliście?

Nie braliśmy, zmienialiśmy się z kolegą co kilka godzin. Do tego tabaka, redbule i audiobook "Ojciec Chrzestny" :)



#5 Dinet

Dinet

    Halibut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 365 postów
  • MIejscowośćSzczecin

Napisano 30 maj 2019 - 11:11

Pojechać, połapać, wrócić zadowolonym. :1_miejsce:


  • kafas lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych