Skocz do zawartości


Zobacz pozostałą treść



Aktualizacje statusu

Wyświetl wszystkie aktualizacje


Ostatnie tematy na forum

Na grzyby

Wspólne wypady niekoniecznie na ryby 17 maj 2018
Zostawcie te ostatnie dorsze w Bałtyku w spokoju. Może lepiej umówmy się gdzieś na....grzyby! Marnowane grzybki są jak znalazł....
Pełny temat ›

kotwice i haki - rozmiary

Sprzęt na bałtyckie dorsze 17 maj 2018
Panowie, jak ustalić wielkość kotwicy lub haka? choćby tak orientacyjnie: zwykłą linijką/suwmiarką mierzymy odległość pomiędzy dwoma grotami (kotwica) i... jest jakaś tabela do tego? jak np. taka:
Pełny temat ›

wieloryb

Potrawy z ryb 06 maj 2018
Jak ktoś ma okazję to niech sobie zakupi kawałek wieloryba (teraz świeży jest dostępny na północy,np. w Fiskehallen w Narvik, w zeszłym roku 300 NOK/kg) i niech sobie zrobi jak basturmę. Rewelacja  
Pełny temat ›

Witam

Przywitaj się z nami 03 maj 2018
Witam i pozdrawiam Brać wędkarską 
Pełny temat ›

Rejsy z Władysławowa 2018

Wieści z jednostek pływających 29 kwi 2018
Rejsy z Władysławowa 2018. Nikt jeszcze w tym roku nie napisał co dzieje się się we Władku, macie może jakieś informacje czy ktoś coś połowił bo byłem dziś w porcie i miny wędkarzy wracających w kutrach do portu nie były zbyt wesołe. ..
Pełny temat ›

* * * * *

Torsvåg Havfiske 2014 - dziennik zdarzeń



Dzień przed….



Ostatnie zakupy zrobione. Przykręcam jeszcze szybko bagażnik na dach auta. Graty spakowane. Tuba a raczej tuby zważone dwa razy, Wszystko gotowe. Nie mogą się doczekać. Kładę się spać, ale jak tu spać?? Kręcę się i kręcę . O 2 się poddaję. Już wiem że nie zasnę…

Podróż

Godzina piata minut 30….


Zagrala w koncu upragniona pobudka. Tak to ten dzien na ktory tak dlugo czekalem. Niemal okragly rok. Wstaje chodz i tak nie spalem. W zolodku te dziwne uczucie jak bym juz slyszal warkot dieslowskiego silnika na lodzi.. To wlasnie jedno mam teraz w glowie. Chce byc juz na wodzie…

Tuby na dach i w droge. Jade po Wojtka. naszego forumowego RAPALE . jest gotowy pakuje sie do auta i ruszamy dalej . Mamy kawalek na lotnisko ale po drodze jeszcze przystanek u Jacka BLEKA. Tam pakujemy sie w jego auto i w swietnych humorach ruszamy na lotnisko . Parking i szybko i sprawnie przewozimy manele na terminal. Po chwili dolacza nasz Administrator - Marek SLODZIAKSOS. Wrzucamy torby na tasme. Marek dodaje im w magiczny sposob odpowiedniej lekkosci i wszystko idzie gladko. Idziemy nadac bagaz specjalny. Okazuje sie ze mamy nieoplacony ale naszczescie mily czlowiek przyjmuje oplate na miejscu i nie trzeba zmieniac kolejki.

Security control rowniez przeszlismy bez problemow. Samolot , start, krotka drzemka i po 1 h .40 min meldujemy sie w Tromso. Transport czeka. Jedziemy do bazy ale tu pierwszy maly zonk. Taxi wiezie nas do promu a wlascicielka bazy odbierze nas z drugiej strony przeprawy. W oczekiwaniu na prom Marek wyciaga szybko spina i lowi kilka malych rybek ktore dzielnie walcza na delikatnym kijku. To zapowiedz nieco mocniejszych wrazen ale o tym wkrotce…

Jestesmy na promie . Teraz trzeba wyciagac toboly i potem zapakowac je ponownie. Idzie nam to niezwykle sprawnie- czterech chlopa spragnionych morza uwija sie w niezwyklym wrecz tepie . Sonia - wlascicielka bazy rusza smialo. Po drodze mila rozmowa. Pytamy o sezon , o wyniki , o pogode. Zostawiamy rzeczy w naszym domku i jedziemy na przystan podpisac papierki , zaplacic kaucje i odebrac lodz. Jak zwykle w takich wypadkach nam sie mocno spieszy bo napaleni chcemy juz ruszac na ryby , tym bardziej ze prognozy na kolejne dni sa malo obiecujace. Niestety musimy chwile poczekac. Ide na keje, tam Stefan- miejscowy przewodnik i pracownik bazy instruuje juz Marka . Probny 5 min rejs i idziemy do Soni uiscic stosowne oplaty, potem bierzemy busika i jedziemy do domku Jacek i Wojtek sa juz gotowi. Szybko wracamy na keje i w koncu ruszamy na wode !



Dzień pierwszy


Pogoda nie jest tragiczna ale trochę falowania jest. Mamy jeszcze slonko. o ktore juz pozniej bedzie ciezko. Jest juz kolo 20 ale slonce jeszcze wysoko. Decyzja jest oczywista. Plyniemy na GASAN. Blat na ktorym rok wczesniej Marek trafil swojego 50 kilowego halibuta. Rowniez nasz forumowy kolega Jans mial tam tydzien wczesniej bardzo dobre wyniki. Pierwsze dryfy… naplywamy., jest drobny sej jest dobrze. Ja dopiero montuje osprzet na lodzi. Zabawki czyli ipad z navionicsem, echosonda, i kamerka Go Pro Hero . Montuje tez wedke. Patrzenie w szczegoly plus fala powoduja ze blednik zaczyna szwankowac. Ja lowie na swoj podstawowy zestaw X -zoga 20kg plus Accurate BX 400. Do kompletu savage 25 cm w zlotym kolorze. Wychodza pierwsze ryby. Srednie dorsze, w tym te pieknie ubarwione ktore mienia sie zywym pomaranczem jak karmazyny lub karpie koi.


Dołączona grafika




Kolejne naplywy. Czasami idziemy nad 11-sto metrowymi gorkami, tam troche haczy. Dobre naswietlenie i plytka woda sprzyja bujnej roslinnosci. Potem 20, 30 m Splywamy do 40 m glebokosci i na tych zejsciach mamy najwiecej dorszy. Wychodza coraz wieksze. Kolejne naplyniecie, kolejny dryf . Podbijam gumke w rytmie jedno podwojne potem przerwa, potem podbijam i zwijam 4, 5 obrotow . postoj . potem albo opuszczam albo wedruje kolejne 5 obrotow korby w gore.

Na 30 metrach po podbiciu cos siada na moim kiju. Kij staje. , potem pierwsze glebokie ugiecie, szarpniecie i jedzie na maksa. Wiem ze to nie dorsz.



Dołączona grafika




Pada haslo. Kamera akcja !! Go pro idzie w ruch . Chlopaki wyciagaja szybko swoje przynety i kibicujac szykuja sprzet do podebrania. Niestety nie mamy sprzetu do zalozenia petli na ogon . Narazie jednak ryba sie nie poddaje. Testuje moj sprzet i moje rece. Kolejny zjazd na dol. Czuje ze jest ciezka. powoli jedzie na gore i pokazuje sie w calej okazalosci. jest duza. Dostaje prztyczka hakiem w nos i znowu jedzie do dna. Zabawa od poczatku. Pompuje . Ryba mocno sie stawia ale po chwili znowu wychodzi przy lodzi . Decyzja jest oczywista- tak duza rybe trzeba wypuscic wiec hak musi byc delikatnie umiejscowiony w pysku a to nie jest latwe- fale ruchy lodzi, ryba kolejny raz popisowo odgrywa melodie na terkotce. Odjezdza z calym impetem. Pomalu czuje ze te przeciaganie liny trwa zbyt dlugo . Boje sie ze cos nie wytrzyma, ze hak w pysku w koncu sie poluzuje i ze strace swoj okaz. Resztkami sil , bez pardonu pompuje rybe do gory. Ona tez jest zmeczona i tym razem w koncu hak trafia w swoje miejsce. Pomagam chlopakom. Halibut jest ogromny ! ogarnia mnie duma i radosc . Udalo sie ! rybsko jest na lodzi. Mierzymy - 165 cm Jest niezwykle gruba. Na oko 65 - 70 kg. Staram sie podniesc go do zdjecia na tyle ile jestem w stanie. Marek cyka kilka fotek.


Dołączona grafika




Teraz kolejny problem. Jak tak wielka rybe wypuscic do wody ??? nie jest to latwe zadanie. Nie wiem jak ale jakos udaje nam sie z Wojtkiem przepchnac go z tylu na rufie i ryba odplywa w dobrej kondycji.

Jestem szczesliwy Jest po 22. Taki sukces po 2 h lowienia. Dalej nie dowierzam, siadam zmeczony. Musze chwilke odsapnac…

Lowimy jeszcze kilka dorszy na kolacje. Kolacje ? sniadanie ? Tutaj zegarek to czas przyplywu. On i pogoda reguluja tu nasz rytm. Nie ma podzialu na dzien i noc. wszystko sie miesza. Mozna sie zupelnie zatracic i to jest fantastyczne … Po powrocie do bazy chlopaki wpisuja na tablice catch of the day…. dopisuja C&R a Sonia wrzuca zdjecie Haliny na fejsbukowy profil bazy. Grejt sakces jak to mowia w Kazahstanie -)


Dzień drugi


Splywamy do portu jakos nad ranem. Jeszcze przed snem szukam tabelki z wymiarami halibuta. znajduje w lbs przeliczam wychodzi 70 kg. dalej lekko szumi mi w glowie. To endorfiny. Szczescie w czystej postaci.

Dzisiaj plyniemy na inny blat polozony troche blizej. Tam gdzie rok wczesniej zlapalem swoj okaz 42 kg. Schemat sie powtarza. Znowu uderza halibut ! Tym razem nie odjezdza tak mocno. ale nie mozna odmowic mu walecznosci. Stawia sie bardzo mocno.muruje nie chce wyjsc. Pomalu udaje mi sie go oderwac. Wychodzi kolo lodzi. jest ladny , chlopaki gotowi do podebrania ryby strzelaja- 20- 30 kg Starszy hakowy Wojtek tym razem zapina rybe za pierwszym razem i wciamy ja na poklad. Ryba nie zmeczona odjazdami bryka troche na lodzi. Ma 140cm i wazy 35 kg


Dołączona grafika



Dołączona grafika




Kolejny sukces ! 2 dni i mam dwa halibuty. Niewiarygodne ! Dream come true !

W domku czeka na nas druga forumowa ekipa z Pl w skladzie TLEILAX, PADONIS , SZCZEPEK i KRZYSZTOF. Po awari auta i przygodach w Finlandii docieraja w koncu do nas. Spragnieni lowow , miny maja nie tegie bo chca na wode a musza czekac na lodke , bo jak sie okazalo lodz ktora miala byc ich, zostala rozbita na skalach przez grupę Rosjan na poprzednim turnusie. Sonia jednak organizuje lodz i po zalatwieniu formalnosci chlopaki leca w morze.


Dzień trzeci


Trzeciego dnia dosc mocno wieje. Ekipa z Pl rusza pierwsza. My plyniemy powoli ale pogoda jest slaba. Jacek zostaje w domu. Plyniemy w strone Gasan ale wiatr przybiera na sile i prognozy sa slabe . Decydujemy sie schowac za jedna z wysepek gdzie rowniez namierzamy dobrze wygladajacy blat. Lowimy ! i to jak lowimy !

Pierwszy strzal ma Wojtek . halibut zaczepiony za policzek walczy bardzo mocno. Co chwile prostuje rece koledze i zjezda na dol. Walka trwa dosyc dlugo . W koncu podbieramy go . ma ponad 120 cm i jakies 20-25 kg wagi. Wojtek szczesliwy



Dołączona grafika



Wiatr się wzmaga na tyle ze i Marek skapitulowal i udal sie na drzemke w sterowce wiec ja przejalem jego obowiazki. Poplynelismy kawalek dalej ale bez wiekszych efektow . Po kilku dryfach wracamy na poprzednie miejsce. Dokladnie naplywam i sytuacja sie powtarza. Tym razem ryba siada na moim kiju. Znowu nad niewielka rynna miedzy dwoma blatami . Kij sie gnie , rybka wychodzi. Moj trzeci ! 124 cm. Ladna rybka wraca szybko do wody.


Dołączona grafika



Potem kolejne kilka dryfow. Naplywam nie na poczatek blatu a staje przed rynna . Chwila moment i melduje sie kolejny Halibut ! Wojtek nabral wprawy i sprawnie holuje rybe do gory. Ma metr dlugosci i szybko wraca do wody.


Dołączona grafika



Pogoda psuje sie na calego . Wymeczeni pomalu kierujemy sie w strone bazy. Na echu nagle pojawia sie gruby zapis miedzy 40 a 50 tym metrem . staje i rzucamy. Natychmiast mamy brania . Moj schodzi po kilku metrach pompowania natomiast Wojtek siluje sie dalej. Przy lodzi wychodzi… dorsz ale nie jeden lecz dwa ! okazalo sie ze duzy pietnasto kilowy dorsz dosiadl sie podczas holu mniejszgo ok 2 kilowego kolegi . Niebywale. Takie rzeczy tylko w Norge !


Dołączona grafika




Plyniemy do bazy. po drodze stajemy jeszcze kilka razy. Trafiamy na niewielkie zebacze na kolacje. Starczy wrazen na dzisiaj


Dzień czwarty


Zla pogoda. Prognoza sie potwierdzila. .Wyspalismy sie chociaz w koncu. Siedzimy i patrzymy w morze. Kazdy czeka i ma nadzieje ze wiatr troche ucichnie. Chlopaki z drugiej lodzi nie rezygnuja. plyna pokrecic sie po fiordzie. Wojtek rzuca haslo . Jacek nawet sie nie zastanawia. Marek rowniez rezygnuje. Ja sie ociagam ale w koncu plyniemy.

Na fiordzie sprawdzamy blat najblizej bazy. Nic sie nie dzieje. Chlopaki lowili kawalek dalej i dali nam nadzieje informacja o halibucie 43 kg ktorego wytargal Tadzio TLEILAX

Na blacie pusto. jakas pobliska gorka dala nam pare dorszy ale po kilku kolejnych dryfach cisza. . Sprawdzam mape. Sa miejscowki kawalek we fiordzie , lecimy tam . Po drodze widzimy wielka mase mew fruwajaca nad powierzchnia. na mapie gorka 11 metrow opada do 40 i glebiej. naplywamy i na echu robi sie ciekawie.


Dołączona grafika



Pod powierzchnia jest cos drobnego a pod tym masa dorsza. ryby nie sa duze od 2-5 kg ale frajda niesamowita. Biora zaciekle na glebokosci ok 20 m ale juz od 5 m pod powierzchnia. Bawimy sie swietnie. Deszcz i wiatr nam nie przeskadzaja. Prognoza na noc jest nieco lepsza. Wracamy do bazy zeby poplynac jeszcze raz. Marek decyduje sie plynac. lecimy na znane blaty ale lowimy tylko dorsze. Marek lowi mala halinke To wedkarskie zboczenie gdy metrowy dorsz na haku jest przylowem bo kazdy czeka na to mocne tapniecie…Na wielka plaska czarna rybe.


Dzień piaty


Pogoda szaleje. Wicher nawet na ladzie jest silny. Wszystko fruwa. do tego pojawia sie snieg. NIe wyjdziemy w morze wiec robimy pranie i inne porzadkowe rzeczy. Zalatwiamy sprawe sztywnego holu dla chlopakow zeby mogli sciagnac zepsuty samochod do Polski. Jade do sklepu . W sklepie spotykam Stefana ,rozmawiamy chwilke. Daje mu w prezencie portalowa koszulke i male co nie co od chlopakow z PL.

Potem spotykam go w bazie. Zagaduje przy mapie zeby dal namiar na Seje gdyz widzielismy jak niemieccy wedkarze przywiezli dwie spore sztuki poprzedniego dnia. Pogoda sie klaruje i jest szansa ze pojdziemy jeszcze w morze. Stefan przystawia palec na mapie a ja robie fotke -)


Dołączona grafika




Tak rodzi sie taktyka na kolejny dzien.


Dzień szósty


Wyplywamy dopiero wieczorem. Tym razem w komplecie .Idziemy na dwie lodzie. Chociaz wiatr usiadl to na otwartej wodzie fale posztormowe maja 2, 2.5 metra wys. . Fala naszczescie jest bardzo dluga i lagodnie traktuje Arvora. Plyniemy na miejsce pokazane przez Stefana. to woda ok 50 60 m gdzie czesto lowione sa w toni duze Seje. po drodze jednak mam zaznaczone dwa blaty. Stajemy na pierwszym.

Tym razem Marek zacina cos duzego. Ryba walczy zaciekle. hamulec stelki co chwile sie odzywa. Ryba przy lodzi . Wojtek i Jacek testuja wynalazek do zakladania petli na ogon , a ja krece film. Pierwsza proba nieudana i halina zjezdza jeszcze na dol. za drugim razem laduje na pokladzie. Marek mowi ze spodziewal sie duzo wiekszej. Ryba walczyla bardzo mocno jak na ten rozmiar. ma 115 cm i po fotkach wraca do wody.


Dołączona grafika



Kolejny dryf i tym razem znowu ja zacinam cos fajnego. po krotkiej walce kolejny halibut laduje bezpiecznie na lodzi . To juz 4 ty ! Ma metr dlugosci i jakies 15-20 kg . wraca oczywiscie do wody. Swieci slonko a ja jestem przeszczesliwy. Lubie ta robote...



Dołączona grafika



Kolejne naplyniecie. Podbijam gume mocno. jade z 5 metrow do gory i czekam. w tym momencie mam mocne uderzenie. Jestem zaskoczony bo dopiero co wycholowalem halibuta i ponownie spuscilem przynete . To jakis sen. Ryba zjezdza na dno. Mowie ze mam chyba kolejnego. wlaczam kamerke i znowu jazda. Ale po paru metrach nad dnem ryba idzie juz gladko go gory. Na powierzchnie wyplywa dorsz. Ogromny dorsz. najwiekszy dorsz jakiego do tej pory widzialem. Wojtek go podbiera i musze mu pomoc wciagnac go do lodzi.


Dołączona grafika



Ma 125 cm i wazy 18 kg. moj rekord pobity. Okazalo sie rowniez ze byla to najdluzsza ryba tego dnia. Czapka zgarnieta -)

Na kolejnych miejscach polowilismy duzo grubego dorsza. Mielismy kilkanascie sztuk powyzej metra. Braly na spadkach przy koncach blatu miedzy 30 a 40 stym metrem.


Dzień ostatni


To najgorszy dzien z calego wyjazdu. Dzien pakowania , sprzatania . pomimo zlej pogody ktora popsula sie na dobre wszyscy maja smutne miny. Tak szybko zlecial ten tydzien…



Podsumowanie.


Wyjazd niezwykle udany pod kazdym wzgledem. Pogoda mogla byc lepsza ale trzeba pamietc ze mogla byc i gorsza . Ciesze sie ze zlowilismy duzo ryb w roznych miejscowkach co pokazuje mozliwosci tej wody. zycze kazdemu takich emocji i wspomnien. Dzieki za super towarzystwo i do nastepnego razu !


Dołączona grafika




7 Komentarze

Cóż tu można pisać- piękna przygoda, piękne ryby- tylko pozazdrościć i oczywiście pogratulować.

    • Hero lubi to

Super fajna relacja. Czytałem z zapartym tchem ! Choć jeszcze nie minął miesiąc od mojego przyjazdu z Nordkappu,  to już tęsknie za Norwegią. To jest CHOROBA !!!

    • Hero lubi to

Gratulację, pięknie połowiliście. Mnie na 13 dni tylko 6 wyjść w morze wyszło, z rybą marnie ale i tak było fajnie.

No i pora pomyśleć o ......... kolejnym wyjeździe.

    • Hero lubi to

Gratuluje udanej wyprawy, pięknych ryb i darowania im życia (a to dzisiaj rzadkość). Ciekaw jestem co nam przyniesie Loppa w 2015...?

    • Hero lubi to
Zdjęcie
zdrowaczekolada
10 lip 2014 09:28

Gratuluję wyprawy i dziękuję za super relację! My wróciliśmy w poniedziałek wieczorem z pierwszej wyprawy na Vegę. 4 dni wiało ale w czwartek i piątek połowiliśmy nieźle na otwartej wodzie. Wkrótce obszerna relacja, zaś teraz załączam pierwszy obrobiony film:  Andrzej to myśliwy, pierwszy raz łowi ryby w ogóle!!! :)

Jeszcze filmik wydobyty z telefonu do Rafała relacji



https://m.youtube.co...h?v=aSgPoP0rvGU



My juz tez pomalutku zaczynamy planować przyszłoroczny wyjazd i oczywiście kompletowac nowy sprzęcik :)

Ostatnio w galerii